
Proszę Państwa, oto Drapkon. Smokot, który miau pilnować królewskiego skarbca, lecz niestety na tyle często zasypiał na warcie, że został zwolniony. Ale król Myszko Pierwszy (który nigdy nie chciał słyszeć o żadnym zwierzu w swojej posiadłości) tak się do Drapka przywiązał, że postanowił się nim zaopiekować i tym sposobem smokotterek stał się pełnoprawnym mieszkańcem zamku.
Niekoniecznie zadowoleni są rycerze, którzy muszą przynosić karmę (tony karmy), zmieniać żwirek (tony żwirku) lub są zrzucani z muru do fosy poprzez pacnięcie łapką, jeśli nieopatrznie staną na krawędzi (zwierzak się nudzi i potrzebuje zabawy). Weterycerz musi wykazać się nie lada odwagą, żeby zbadać takiego pacjenta, który kicha ogniem.
Król nie wie, czym karmić nowego podopiecznego, nawet z wodą jest problem. No nic mu nie smokuje. Żadna strawa, nawet importowana z dalekich królestw – tylko podziubie i zostawia. Chciałby zjeść markiza, jednak na zamku ostał się tylko jeden (Markiz de la Creme, pozostali zniknęli w niewyjaśnionych okolicznościach), dlatego król postanowił poszukać innego rozwiązania. I udało się!


Udało się nabyć markizy w dobrej cenie (kupiec przy takiej ilości dał zniżkę), lecz ostatecznie wszystkie trafiły do sąsiedniego królestwa, inne smoki nie pogardziły. Weź tu rób zapasy człowieku-_- Są też plusy tej nagłej zmiany preferencji kulinarnych Drapka – król odkrył, że krówki ciągutki (mordkoklejki) mają jedną wielką zaletę: kiedy smokotek ma „zaklejoną” paszczę, rzadziej zieje ogniem.

Po ogarnięciu diety czas na wizytę u weterycerza – a ta nie przebiegła zgodnie z planem. Niestety nie udało się unieruchomić smokotterka, aby zaaplikować zaszczyk. Dlatego też wezwano na pomoc jegomościa, który umie zaklinać zwierzęta i sprawia, że zapadają w sen. Jest to tzw. Spanko Muzykant, a jego sposobem na usypianie i uspokojenie jest robienie „szszszszszsz…” (dziś znamy to jako „biały szum”). Co prawda na Drapka zadziałało tylko na minutę, ale wystarczyło, by zaaplikować miksturę.
Król za to zasnął jak niemowlę, obudził się po 12h i zatrudnił Muzykanta na cały etat.

Po takim przeżyciu konieczne jest odstresowanie puszka, a w tym celu najlepsza jest zabawa. Król próbuje ustalić jakieś zasady (lol). Co prawda z wodą z rzeki się nie udało (ostatecznie wanna wielmożnego pana robi teraz za kocią miskę), ale może uda się w końcu nauczyć Drapkona, że nie latamy po zamku jak szaleni, a jak już musimy latać, to chowamy pazury? Póki co nauka poszła w las. Dzielni rycerze wezwani na ratunek odczepiają smokotterka, ledwo uchodząc z życiem (kto ma kota, ten wie).
Następnego dnia o czwartej nad ranem budzi króla głośny >rykmiauk<, pazurki znowu zaczepione i trzeba ściągać Drapka. Zaspany władca wydaje rozkaz zlikwidowania wszystkich flag na zamku, w związku z czym rycerze świętują trzy dni – czwartego dnia król wydaje rozkaz przeszukania lasu, bo tam prawdopodobnie Drapkon zgubił swoją ulubioną zabawkę (wędkę z piórkami). Zabawki nie udało się odnaleźć, ale nasz spostrzegawczy smok odkrył, że rycerze też mają piórka i że z nimi to dopiero jest ubaw!



Królowi przysługuje 365 dni urlopu, więc stwierdził, że spędzi dwa miesiące na plaży. Chwilę go nie ma i już za nim wydzwaniają! Musi postarać się o jakiegoś zastępcę królewnika następnym razem, bo Drapek opuszczał wielką kuwetę, tzn. plażę bardzo niechętnie i koniecznie trzeba będzie tu wrócić.
A co było przyczyną nagłego wezwania? Wielka lawina smokotowej sierści, składowanej na zamkowym wzgórzu. Lawina zasypała część domostw, na szczęście nikomu nic się nie stało. Przy okazji odkryto, że kłaki świetnie działają jako ocieplenie (szkoda tylko, że akurat to były wakacje i fala upałów). Tak powstał Kopiec Sierściuszki – tam właśnie zbierany jest cały puch, który Drapek niechcący rozrzuca po królestwie. Tym razem jednak gromadzi się go w bezpiecznej odległości, koło lasu, w którym mieszka weterycerz (tzw. Las Vetas). I mimo tego, że specjalnie powołany zespół sprzątający codziennie usuwa kocie kłaki, jakimś cudem zawsze w królewskim napoju pływa włos. What the kłak?!



Po lecie przyszła je-się. Król nasłuchał się od kronikarza, że w każdym szanującym się zamku powinno straszyć. A że zbliżało się Halloween i były promocje na usługi różnych stworów, postanowił skorzystać i nawiązać współpracę z najsłynniejszą Białą Damą, żeby zrobić wrażenie na swoich poddanych. Niestety z powodu literówki deliverycerz przywiózł Białą Lamę, której nie chciał żaden zamek w siedmiu królestwach (bo pluje na ludzi ektoplazmą). Jako że według regulaminu (reguLAMInu hehe) król nie mógł jej zwrócić i jak wiemy ma słabość do zwierzaków, postanowił ją zatrzymać. Tym sposobem Biała Lama została oficjalnym duszkopuszkiem na zamku, ku umiarkowanemu zadowoleniu mieszkańców.

I tak nadeszła zima, a wraz z nią świąteczna krzątanina, nie ma się tu nawet o czym rozpisywać – zleciało szybko, jak bombki z choinki. Teraz ferie, co oznacza, że Nasza Wysmokość ma kolejny urlop. Białego puchu tyle, co kot nakłakał, więc król korzysta z alternatywnej skoczni (miękkie lądowanie zapewnia Kopiec Sierściuszki).



Zima też zaraz zleci, nie martwcie się człowieki. Byle do wiosny!:)
PS: Słowo „dragon” pochodzi z łacińskiego „draco”, a to z greckiego „drákon”, więc imię Drapkon aż się prosiło:)

Wpis powstał z okazji Dnia Doceniania Smoków (16 stycznia to również Dzień Pikantnych Potraw, czyli zianie ogniem się zgadza😸).
Uwielbiam Drapka 💜 Mój faworyt to obrazek u Weterycerza, jest taki życiowy 😸
Ciekawe jaki ma sposób na podanie tabletki 😅
Cudooo ♥️♥️♥️
Dziękuję puszyście🥰
Tyle Drapkonka 💚 Oby niedługo był Dzień Smoczka i kolejny set przygód króla Myszka i smokotterka 😊
Uwielbiam Drapkona ❤️
Gdyby była książka od razu bym kupiła ❤️
Na razie jeszcze za mało materiału na książkę, ale powoli w głowie miautorki układa się jakaś historia😼
Uwielbiam:) Drapkon wymiata:D
Wymiatają rycerze, kłaki po smokotterze😸
Uwielbiam Drapka, serio moja miłość od pierwszego kłaczenia 😍
„Pazurek wzion i utknon” 😂
Dziękuję!🥰Jak na złość najciężej się go rysuje😅
Las Vetas 😂 Jak zawsze cudne! Drapek wymiata (nie tylko z kuwety!)