Proszę Państwa, oto kotopszczoła Justyna. Skąd imię? Bo to jest pszczółka, co ją w „Nad Niemnem” Jan uratował przed utonięciem, gdy płynął łodzią z Justyną właśnie.

Możecie odszukać fragment w powieści, tymczasem tak to wyglądało z perspektywy pszczoły:

– Lecę raz nad zzzeką i zzznizam lot, zeby się napić, bo nie wybzydzam i piję taką niefiltrowaną całe zzycie. Nieraz to się i z kałuzy napiję i zzyję. I jakiś facet bieze wiosło i mnie wyciąga zzz tej wody i mówi „juz jesteś bezpiecna, ty mała pracowita kulko” i jakieś inne bzzzdury, a ja mu na to „ja ci dobze radze puść mnie, bo pocujes zondło na tej roześmianej gembie i sam jesteś kulko!” No i zzzgłupiał mówię wam, az mnie bzzuch boli ze śmiechu na samo wspomnienie. Bohatyr jeden…

Miautorka zaprasza puszyście do galerii, której bohaterką jest Justynka <3

Zaczynamy od opowieści o zimowej bezsenności. Otóż pszczoły nie śpią w tym czasie wbrew pozorom, tylko nadal ciężko pracują – tworzą w ulu tzw. kłąb, który je chroni przed chłodem. W środku jest królowa i tam jest najcieplej, pszczoły ogrzewają siebie za pomocą ruchów skrzydełek i drgań tułowia. Zużywają przy tym dużo energii, dlatego zjadają zgromadzone wcześniej zapasy miodu i pierzgi.

Co w tym wypadku robi kotopszczoła, która wyprowadziła się z ula i zamieszkała sama w nanokawalerce? Przecież jej kocia natura podpowiada, że jak jest chłodek, to się oszczędza energię i smacznie śpi, a nie macha skrzydełkami…

Noworoczne postanowienie Justyny to:

Podkręcenie kaloryferka na full przyniosło w końcu spokojny, długi sen. Bowiem jak jest ciepło to i kot, i pszczółka mają chillmiaut^_^

Tymczasem odliczamy z naszą bohaterką dni do wiosny:

Ale zanim nadejdzie wiosna, kotopszczoła leci na rozdanie OSkarów. Jak było do przewidzenia, osy nie doceniły jej talentu aktorskiego (za to nominację zgarnął znany i lubiany Bąken).

Justynka na razie tylko dorabia sobie graniem w filmach, póki co jej głównym zajęciem jest praca biulowa. Niestety szef nie pozwala pracować zdalnie, a small talk nie jest najmocniejszą stroną naszej przyjapszczółki…

Nawet na urlopie nie ma chwili spokoju:

(Co prawda to balkon tego gościa, ale grzecznie się ULotnił).

Kotopszczoła czasem żądli tak, że żaden plasterek (miodu) nie pomoże, ale tak naprawdę w głębi duszy jest miękka jak biszkopt. Do dziś rozpamiętuje (zazwyczaj przed snem, wiadomo), co wtedy powiedziała Jankowi.

Ma tylko jedno marzenie: wieść spokojne i dostatnie życie, bez tej całej kULtury zapierzgalania.

Rel, Justynko, rel.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *